Gruzja: kolejki linowe jak tramwaje

W Gruzji nietrudno znaleźć miejsca, w którym czas się zatrzymał kilka dekad temu. Ale to jest wyjątkowe. Niewielkie, przemysłowe miasto, leży z dala od szlaków turystycznych. Jest w nim 17 linii kolejek linowych, służących do przemieszczania się między centrum a położonymi wysoko osiedlami oraz zakładami przemysłowymi.

Przemierzamy środkową część Gruzji na rowerach. Postanowiliśmy odwiedzić jedno z przemysłowych miast, charakteryzujące się nietypową komunikacją miejskią. Podstawową rolę w transporcie mieszkańców pełnią tutaj… kolejki linowe. Kilkanaście linii wozi Gruzinów już od ponad 60 lat, a wagony od daty uruchomienia nie przeszły żadnego poważnego remontu. Zapraszam do Cziatury.

Z widokiem na dolinę przez dziury w podłodze

– Wchodźcie, nie bójcie się! – Obsługujący maszynownię mężczyzna dziarsko zaprasza do środka podrdzewiałego wagoniku, widząc nasze zdegustowane miny. Znajdujemy się na jednej ze stacji, tuż przy ogromnej, na wpół opuszczonej fabryce, przyklejonej do skalistego zbocza. Widząc ledwo trzymający się, betonowy pomost i podziurawione poszycie pojazdu, do którego mamy zaraz wsiąść, każdy by zrobił instynktowny krok wstecz. Z drugiej strony mieszkańcy znajdujących się nad nami bloków codziennie tym pojazdem jeżdżą i jakoś żyją. Raz kozie śmierć, w końcu po to tu przyjechaliśmy.

los01
Pan odprawiający kolejki z dolnej stacji z ciekawością nam się przygląda, po czym zaprasza na przejażdżkę. Wagoniki są na tyle małe, że podróż odbywa się bez konduktora.

cziatura_kolejka
Tak wygląda maszynownia kolejki linowej.


Olbrzymi zakład przetwórczy manganu – nadal funkcjonujący. Kolejka dowozi stąd pracowników do bloków mieszkalnych, znajdujących się za drzewami powyżej.


Ten wagonik dowozi na sąsiednie wzgórze, gdzie znajduje się jedna z kopalń.


Kopalnia Manganu i malutkie wagoniki elektryczne.

Kolejką linową do pracy, szkoły i na zakupy

Cziatura od początku funkcjonowała jako miasto przemysłowe skupione głównie na wydobyciu manganu i jego przetwarzaniu. Ze względu na usytuowanie w wąskiej dolinie rzecznej i ograniczonej ilości miejsca na rozbudowę, jej rozrost następował „w górę” – nowe osiedla i kopalnie zaczęły powstawać na wysokich wzgórzach, które dzieli nawet 150m różnicy wysokości od centrum. W miarę prężnego rozwoju zaczęły się problemy z transportem mieszkańców – aby dostać się do położonych wyżej zabudowań trzeba było nadrabiać wiele kilometrów ze względu na okrężne poprowadzenie drogi stopniowo wspinającej się na wzgórze. Władze sowieckie planowały dalej rozwijać przemysł wydobywczy ogromnych złóż manganu w Cziaturze – stała się ona jednym z ważniejszych ośrodków przemysłowych na terenie Gruzińskiej Socjalistycznej Republiki.

W roku 1950 podjęto decyzję o rozpoczęciu budowy systemu kolejek linowych, które miały szybko i sprawnie łączyć nieodległe, zlokalizowane na różnych wysokościach punkty miasta. Pierwsze dwie linie zostały otwarte w roku 1954. Jedna z nich umożliwiała dojazd do nowo wybudowanych osiedli wysokich bloków, zlokalizowanych w południowej części miasta na skalnym klifie, druga pokonując znaczną wysokość skracała drogę do jednej z kopalni nad miastem. W trakcie kolejnej dekady wybudowano aż 16 kolejnych linii o łącznej długości sześciu kilometrów. W okolicy ratusza miejskiego i głównego placu miasta funkcjonuje stacja przesiadkowa, skąd kolejki ruszają w trzech różnych kierunkach. W latach 80-tych w dolinie rzeki Kwiryły (w samym rejonie Cziatury i Sachkere – sąsiedniego miasta przemysłowego) powstało w sumie ok. 25 linii, z których większość funkcjonuje po dzień dzisiejszy.

Obecnie część kolejek linowych należy do miasta, część do zakładów przemysłowych. Te pierwsze są zdecydowanie bardziej zadbane, a za przejazd się płaci (0, 40 Lari). W planach jest nawet generalny remont sieci i zakup nowych pojazdów, o czym dumnie głosi billboard ustawiony przed główną stacją w centrum.


Blokowiska w dolnej części miasta.


I następna kolejka. 

 

Blokowisko na skale – smutna pamiątka czasów świetności

Podróż kolejkami po Cziaturze wydaje się o tyle ciekawa, że po kilku minutach jazdy możemy znaleźć się w innej części miasta, zupełnie nie podobnej do miejsca, z którego startowaliśmy. Dla przykładu – dzieje się tak po podróży kopalnianą kolejką z jednej z bardziej reprezentacyjnych stacji z centrum (budynek jest opatrzony mozaiką przedstawiającą samego Lenina i Stalina). Już z dołu doskonale widać drugą stację na wysokiej skale, a za nią posępne blokowisko. Z bliska, w większości wyludnione bloki sprawiają wrażenie opuszczonych od lat – ktoś jednak tu mieszka. Szyb windy jest pusty, na niższych, pustych kondygnacjach zgromadzono drewno na opał, a przed wejściem do budynku spokojnie pasą się krowy. Takie przygnębiające obrazki ukazują dramat podobnych do Cziatury miasteczek – ludzie po utracie pracy w zamkniętych zakładach przemysłowych byli zmuszeni przenieść się do innej części kraju w poszukiwaniu nowych perspektyw. Zadłużone miasto przestało dbać o osiedla położone w swoich skrajnych częściach, odcinano podstawowe media. Dobrze, że przynajmniej kolejka nadal kursuje, można sprawnie dojechać do sklepu czy szkoły…


Z głównego mostu nad rzeką doskonale widać przebieg linii na osiedla położone na skale.




Dwie znane każdemu facjaty wciąż groźnie patrzą na użytkowników jednej z głównych stacji.


Już na górze. Większa część bloków jest wyludniona.


Kuriozalny napis na górne stacji: „Zachowaj czystość”.


Widok na centralną część miasta.

 

Cziatura dzisiaj – smutna wegetacja

Cziatura liczy obecnie ok. 20 tys. mieszkańców –  40% mniej niż w latach świetności. Po upadku ZSRR przemysł wydobywczy w regionie został na kilkanaście lat całkowicie wstrzymany, co spowodowało wysokie bezrobocie i stopniowe wyludnianie się miasta. Kilka linii kolejek linowych, których nie opłacało się utrzymywać, została zlikwidowana. W pierwszej kolejności zawieszano połączenia prowadzące do upadłych zakładów przemysłowych – mimo pogarszającej się sytuacji finansowej miasta postanowiono utrzymać linie prowadzące do osiedli mieszkaniowych i działających „na pół gwizdka” kopalni. Zawieszono także większość połączeń kolejowych ze stolicą. Od ok. 2005 roku nastąpiło odbicie się od dna – funkcjonowanie zakładów przemysłowych jest przywracane, a nawet po części rozwijane. Okres stagnacji przetrwało aż 17 kolejek wzdłuż całej doliny, choć ich stan daleki jest od podstawowych standardów bezpieczeństwa. Wyeksploatowane pojazdy często nie posiadają wszystkich szyb, a przez dziury w podłodze można pooglądać rzekę, nad którą wagonik niespiesznie sunie. Można stwierdzić, że przeżyły swoją śmierć techniczną.

Wizyta w Cziaturze była częścią rowerowej wyprawy po Gruzji w 2016 roku. Więcej przygód i ciekawych miejsc znajdziesz na blogu podróżniczym autora.

One thought on “Gruzja: kolejki linowe jak tramwaje”

  1. Agnieszka napisał(a):

    Wspaniała wyprawa.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *